✿ music player
music art
Relaxing Stardew Valley Music - Lou Says
vol
00:00 / 00:00
autoplay ready
gossiphub.exe

Wasza gazetka plotkarska

GossipHub

GossipHub powstał, aby zaspokoić najważniejszą potrzebę człowieka: chęć opierdolenia dupy bliźniemu.

Spis treści ☰

home

🫦 Who the FUCK are we?!

GossipHub powstał, aby zaspokoić najważniejszą potrzebę człowieka:
chęć opierdolenia dupy bliźniemu.

I tak wszyscy gadają... Ty też, chytry lisku. Nie myśl, że się przed nami ukryjesz! Dlatego zapamiętaj te najważniejsze przykazanie:

Tutaj plotka nie jest grzechem. Jest walutą.

Screenshot to święty Graal plotki, a "nie mów nikomu" znaczy tyle, co: "opowiedz to wszystkim, ale nic nie wspominaj o mnie".

Nie jesteśmy od oceniania.
No dobra, trochę jesteśmy.

Masz plotkę? Nawijaj. Masz dowód plotki? Całujemy po rączkach. Ktoś Ci złamał serce? We are your safe space.

💋 Masz coś soczystego? Podziel się, zanim zrobi to jakiś nudziarz! 💋

Plotki, ploteczki, plotunie

redakcja

Odpowiedź dla Weazel News! 💅🏻📰

Poziom dramy: 9/10 media beef

Odpowiedź dla Weazel News! 💅🏻📰

To już nie jest zwykła ploteczka, kochani - właśnie dzisiaj GossipHub zapisał się w pieprzonej historii!

Redakcja stała się tak popularna, że wielki Weazel News postanowił poświęcić nam calutką stronę w najnowszym artykule. Jaki zaszczyt - dziękujemy! 💋

Link do artykułu Weazel News

W swoim tekście oskarża GossipHub o fake newsy, hejt, nagonkę, obornik, upadek moralny, globalne ocieplenie, wzrost cen paliw... a chwila, chyba delikatnie się rozpędziliśmy z tymi dezinformacjami.

Hmm...chwila, czy gdzieś tu nie jebie hipokryzją?

GossipHub pisze:

"Według krążących plotek Lorraine miała przespać się z jednym z detektywów."
"Oczywiście taką informację dostaliśmy od anonimowego czytelnika GossipHub na skrzynkę pocztową."

Weazel News pisze:

Detektyw, oskarżony przez GossipHub o niszczenie małżeństwa i wizerunku funkcjonariuszy, nie jest wymieniony z imienia i nazwiska. Wiemy, z wiarygodnego źródła dokładnie kim on jest.
Wiemy jednak, że jest to mężczyzna, który wielokrotnie i bezskutecznie próbował awansów w stronę rzeczonej mężatki. Każdorazowo spotykał się z odrzuceniem, co musiało wywołać w nim falę frustracji.

I to my jesteśmy dnem?

✞ Czy Weazel News zrobiło dokładnie to, za co nas próbuje publicznie ukrzyżować? ✞

GossipHub zarzuca ostrymi ploteczkami i dramami, które buzują od Los Santos po Paleto Bay. Jednak od zawsze redakcja jasno podkreśla, że to tylko pieprzone...

PLOTKI

Widzimy jednak, że Weazel News zaczyna coś poddymiać:

Te pytania pozostają bez odpowiedzi, ponieważ reprezentant Stacji 6 zapomniał o konferencji prasowej, której czas sam wyznaczył i nie wydano żadnego oświadczenia.

GossipHub czeka na więcej! We're hoping for a collab, babes! 💅🏻

A i jeszcze jedno drodzy czytelnicy... myślicie, że skąd wypłynęły te plotki o jebanku na Stacji 6 między Prokurator Generalną, a detektywem? 😈 Very interesting...

#teamgossiphub or #teamweazelnews?

Komentarze czytelników

Lorraine Whitlock i..zdrada?! Kolejny skandal owiewa State Captiol? 💔

Poziom dramy: 10/10 state scandal
Lorraine Whitlock

O ludzie...

Znowu na językach miasta znalazła się sama Prokurator Generalna Lorraine Whitlock.

Tak, to ta od basenu z kisielem i... być może także ta od bardzo nieoficjalnych wizyt na Stacji 6.

Według krążących plotek Lorraine miała przespać się z jednym z detektywów. W hotelu? Samochodzie? Skrywając się przed gapiami mając na uwadze ich ważne role?

HELL NAH

💥 Pieprzyli się w biurze na Stacji 6! 💥

Oczywiście taką informację dostaliśmy od anonimowego czytelnika GossipHub na skrzynkę pocztową.

Jeśli ktoś nie wie czemu ta informacja jest tak szokująca:

Lorraine Whitlock ma męża! 🤢

Romans? Chwila słabości? Szczerze? Redakcja wbija w to kora.

Wysyłamy oficjalne i serdeczne kondolencje dla męża Prokurator Generalnej... jeżeli to prawda.

Risky ruchanko w biurze między oficerami porządku to taki disrespect, że głowa boli. Czy mąż sobie na to rzeczywiście zasłużył, czy Lorraine Whitlock to zwykła hoe?

Jeśli macie jakieś przecieki let us know!

Dochodzi jeszcze druga, dużo cięższa część plotki. Przeciekają informacje, że po całej sytuacji Lorraine miała przejść poważny kryzys psychiczny i podobno próbowała targnąć się na swoje życie.

Krótko to skomentujemy: Redakcja GossipHub ma nadzieję, że dostała odpowiednią pomoc.

Każdemu jednak nasuwa się pytanie:

Czy Lorraine Whitlock powinna spaść ze stołka?
Let us know in the comments.

Komentarze czytelników

Rurki z bitą...spermą? Czy Bean Machine oszalał? 🤢

Poziom dramy: 8/10 słodki skandal
Bean Machine lokal

Do redakcji dochodzą słuchy o niesmacznej praktyce prowadzonej przez kawiarnie na Pillbox Hill Medical Center. Jeśli ktoś nie kojarzy tego kociego, przesłodzonego lokalu - niedawno dokonali zmiany lokalizacji ze skrzyżowania Elgin Avenue i Vespucci Boulevard.

Czy to prawda? Czy Bean Machine sprzedaje rurki z nasieniem pracowników? Oto wyniki naszego dochodzenia...

Jeden z gości szpitala cumentuje:

To popaprane! Moja żona połamała rękę, więc po kilku godzinach spędzonych w poczekalni szpitala i odebraniu wyników postanowiliśmy wstąpić do Bean Machine coś zjeść. Żona wzięła rurki z kremem... to był jej największy błąd. Po pierwszym kęsie wyczuła, że coś jest nie tak i zwróciła wszystko w toalecie. Jeden z tych zwyroli spuszcza się do wypieków! Pozwiemy to miejsce!

Ucho redakcji postanowiło odwiedzić kawiarnie i osobiście sprawdzić, czy plotki są prawdziwe.

Po wejściu do środka otoczył mnie zapach mielonych ziaren kawy i nuta czegoś słodkiego. Nic podejrzanego w zasięgu wzroku, dlatego podszedłem do pracownika za ladą w różowej koszuli i krótko złożyłem zamówienie:

"Poproszę dwie rurki z bitą śmietaną. Zwykła dla mnie, a druga dla narzeczonej z jakimiś dowolnymi dodatkami lub polewą. Zapłacę i zaraz wrócę, skoczę tylko do apteki obok."

Streszczając - żadnej spermy w rurkach nie było. Zwykła bita śmietana i zwykła polewa. Może potrzebne jest jakieś specjalnie hasło lub pracownicy upodobali sobie kobiety o szczególnym wyglądzie? Niczego więcej się nie dowiem, więc tutaj kończę moje dochodzenie.

Od jakiegoś czasu niuchamy coraz więcej dram i negatywnych opinii na temat tej kawiarenki. Nasze drugie ucho było przypadkowym świadkiem wyprowadzania przez ochronę placówki grupy motocyklistów po sprzeczce z pracownikiem Bean Machine.

Niezależnie od tego, czy ta plotka to tylko niesmaczny żart - polecamy połknięcie wielkiej tabletki z dystansem. Przypomnijcie sobie kochani sytuacje świętej pamięci Lucky Plucker'a. Opłacało im się zamykanie lokalu przed trollami? Wprowadzanie blacklist, mnóstwo telefonów pod 911, montowanie kilkunastu kamer na obiekcie? Odpowiedzcie sobie sami i wyjmijcie kija z dupy.

Rurki na Bean Machine - spucha od ucha do ucha

Mini żarcik...nie pozywajcie nas 💋

Bean Machine lokal

Komentarze czytelników

STATE CAPITOL i basen z kisielem? Sędzia i agent IRS mają gejowski romans?!👨🏾‍❤️‍💋‍👨🏻

Poziom dramy: 10/10 kisielowy alarm
Impreza z basenem z kisielem

Ludzie...co tu się odpierdala?!

Dotarła do redakcji lepka i absolutnie absurdalna ploteczka prosto z imprezy urodzinowej Prokurator Generalnej Lorraine Whitlock.

Brzmi oficjalnie, co nie? Pewnie jakiś toast, przemówienie, dyplomatyczne uściski dłoni? No to trzymajcie się krzeseł, bo State Capitol znowu udowodnił, że powaga instytucji prysła szybciej niż bańka mydlana. 🫧

Na miejscu miał pojawić się basen z kisielem. O ludzie...tak, dobrze czytacie. Basen. Z. Kisielem.

TO NIE KONIEC!
Teraz zrobi się naprawdę gorąco...🔥🏳️‍🌈 Według materiałów, które mają krążyć po internecie i zostały podesłane redakcji, sędzia Thomas Scott oraz agent IRS Axel Hayes mieli razem twerkować, obmacywać po miejscach intymnych i zachowywać się jakby to nie była impreza urodzinowa, tylko jakaś popieprzona urzędowa orgia.

🏳️‍🌈 Oczywiście gratulujemy Coming Out-u! 🏳️‍🌈

filmik:

Filmik z imprezy przy basenie z kisielem

Żeby było mało, obaj mieli kąpać się w basenie z kisielem. Czy był to akt odwagi, kryzys wieku średniego, czy po prostu najbardziej lepka integracja urzędnicza w historii Los Santos - tego nie wiemy. I nie chcemy wiedzieć.

👀 To skandal, czy po prostu Los Santos? 🌇
Choć wydarzenie odbyło się na prywatnej posesji w Paleto Bay, nadal możemy zadać sobie te pytanie...

Czy osoby publiczne mogą się bawić?
Oczywiście, że tak.

Czy mogą zabawiać się w basenie z kisielem?
Technicznie tak...

Czy Sędzia i Agent IRS wspólnie wywijający dupskiem jak tanie hoes, macający się po tyłkach i pluskający w kisielowym basenie wyglądają jak coś, co przejdzie bez komentarza?

⚠️ HELL NAH ⚠️

God bless America. Save Los Santos. Hide the cameras. The officials are twerking again.

filmik:

Drugi filmik z imprezy przy basenie z kisielem

Komentarze czytelników

'Better Call Jews' pod lupą 🔍︎

Poziom dramy: 7/10 pod lupą
Logo Better Call Jews

W Los Santos pojawiła się nowa kancelaria o kontrowersyjnej nazwie:
➡ Better Call Jews ⬅ Rosenfeld i Goldbergstein, założyciele biura, odpowiedzą dziś na pytania, które każdy chciał zadać.

1. Better Call Jews - poważna kancelaria, odważny branding czy może kontrolowana prowokacja?
Skąd w ogóle pomysł na taki projekt?

"Powiedziałbym tak: to jest świadoma, kontrolowana prowokacja, a nie klasyczny, „bezpieczny” branding. Nazwa została zaprojektowana tak, żeby natychmiast przyciągać uwagę i wyróżniać się na tle bardzo zachowawczej branży. Jednocześnie mam świadomość, że może budzić emocje i różne interpretacje, więc traktuję ją jako element strategii komunikacyjnej, a nie przypadek."

💋 Damn! 'Lepiej dzwoń do Żydów' otwarcie przyznaje, że nazwa jest kontrolowaną prowokacją. Lekkomyślne, czy odważne? Who cares? Los Santos kocha takie intrygi, a my kochamy mieć z nich $. 💋

2. Jesteście kancelarią od wszystkiego, czy macie może konkretne specjalizacje, w których czujecie się najmocniejsi?

"Nie jesteśmy kancelarią „od wszystkiego” działamy szeroko, ale skupiamy się na obszarach, w których możemy realnie dowozić wartość. Najmocniejsi jesteśmy w sprawach związanych z prawem karnym, obsługą firm, sporami oraz tematami na styku prawa i nowych technologii. Ja - Samuel Rosenfeld zajmuję się głównie sprawami karnymi i cywilnymi. Natomiast Benjamin Goldbergstein - sprawami podatkowymi oraz cywilnymi."

3. Możecie pochwalić się już konkretnymi sukcesami zawodowymi, czy Better Call Jews jest jeszcze na etapie udowadniania, że za głośnym brandingiem idzie realna skuteczność?

"Umorzyliśmy już kilka spraw, w tym taką, w której naszemu klientowi groziło 60 miesięcy pozbawienia wolności - zakończyła się ona korzystnie na etapie postępowania. Równolegle prowadzimy postępowanie o odzyskanie około 300 tysięcy dolarów, które zostały zajęte w sposób nieprawny przez Internal Revenue Service."

💋 Damn! Umorzone 60 miesięcy i walka z IRS-em o 300 000 pieprzonych dolarów - potężny konkret dla naszych czytelników. Szkoda, że nie zdradzili więcej szczegółów... IRS to przecież gorący ziemniak w całym Los Santos, jak i Blaine County. Please, nie czepiajcie się redakcji - my tylko zadajemy pytania!💋

4. Niemała kwota, a w Los Santos krąży sporo kontrowersji i plotek wokół działań IRS-u, więc zapytamy wprost:
bez naruszania poufności klienta, możecie zdradzić, na czym dokładnie miała polegać nieprawidłowość tego zajęcia? Sprawa dotyczy osoby prywatnej, czy firmy?

"Sprawa dotyczy osoby prywatnej i na tym etapie nie możemy powiedzieć nic więcej. Nie chcemy narażać się na niepotrzebne konsekwencje prawne ze strony Internal Revenue Service, a przede wszystkim jesteśmy związani poufnością i trwającym postępowaniem."

💋 Nuuuudy! 💋

5. Podaliście również przykład sprawy karnej, w której klientowi groziło nawet 60 miesięcy pozbawienia wolności, a sprawa została umorzona.
Bez naruszania poufności klienta - o jakiego typu zarzuty chodziło i co Waszym zdaniem przesądziło o takim zakończeniu?

"Chodziło o zarzut związany z kradzieżą pojazdu policyjnego. Sprawa została jednak umorzona, ponieważ wykazaliśmy działanie w stanie wyższej konieczności. Nasz klient działał w celu ratowania ludzkiego życia, a okoliczności jasno wskazywały, że było to działanie wymuszone sytuacją, a nie zamiar przestępczy. To właśnie ten element był kluczowy dla rozstrzygnięcia."

💋 Kradzież policyjnego samochodu, ale w stanie wyższej konieczności, bo „ratował ludzkie życie”. Albo klient ma niesamowite szczęście, albo panowie Rosenfeld i Goldbergstein naprawdę potrafią wyciągać ludzi z poważnych tarapatów. 💋

6. Podkręcimy delikatnie temperaturę.
Z nazwy „Better Call Jews” większość wnioskuje, że w kancelarii pracują wyłącznie prawnicy pochodzenia żydowskiego. Czy to prawda, czy w zespole są też prawnicy nie-Żydzi?

"To częste założenie, ale nie, nie jesteśmy zespołem opartym wyłącznie na jednym pochodzeniu czy tożsamości. „Better Call Jews” to nazwa, która gra skojarzeniami i celowo wywołuje dyskusję, natomiast sam zespół budujemy w oparciu o kompetencje, doświadczenie i skuteczność, a nie pochodzenie. Na ten moment pracujemy tylko we dwójkę, lecz chcemy poszerzyć nasz zespół i nie musi to być osoba powiązana z wyznaniem żydowskim lub takowym pochodzeniem."

💋 Klasycznie: nazwa mówi jedno, wyjaśnienie dopowiada drugie. Brzmi rozsądnie... #NoDramaNoFun. Nie zmienia jednak faktu, że sama nazwa bardzo mocno naprowadza ludzi w konkretnym kierunku myślenia. 💋

7. Chcemy doprecyzować, bo odpowiedź trochę omija sedno pytania.
Skoro na ten moment kancelarię tworzą dwie osoby, to czy obaj obecni prawnicy Better Call Jews są pochodzenia żydowskiego, czy nazwa jest wyłącznie elementem brandingu?

"Tak obecnie obaj prawnicy tworzący kancelarię są pochodzenia żydowskiego, natomiast sama nazwa pozostaje przede wszystkim elementem brandingu i strategii komunikacyjnej. Jedno nie wyklucza drugiego."

8. W kręgach prawniczych krąży plotka, że do „Better Call Jews” dzwoni się, gdy ktoś potrzebuje „żydowskiej mocy” w sądzie.
Jak komentujecie takie opinie?

"Nie będę tego wzmacniać ani powielać, bo to jest już wchodzenie w stereotypy, które w praktyce niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. W sądzie nie działa żadna „moc” wynikająca z pochodzenia - działa argumentacja, strategia procesowa i przygotowanie do sprawy."

💋 Ucieczka w stereotypy? Złociutcy, nazwa dosłownie krzyczy: „Better Call Jews” - ciężko tego nie kojarzyć to z "żydowską mocą”... Nie mówimy, że to słuszne skojarzenie, ale nie udawajmy, że spadło z nieba. 💋

9. Czy nazwa „Better Call Jews” nie sugeruje przypadkiem, że żydowscy prawnicy są po prostu lepsi od innych?
To dość odważne przesłanie jak na współczesną Amerykę.

"Tak, taka interpretacja może się pojawić, i to jest ryzyko naszej nazwy. W praktyce jednak nie chodzi o sugerowanie „lepszości” kogokolwiek ze względu na pochodzenie, tylko o grę znanym schematem. Problem w tym, że w branży prawniczej takie skojarzenia łatwo zaczynają być czytane dosłownie, więc granica między marketingiem a odbiorem społecznym jest tu bardzo cienka."

10. W punktach 8 i 9 dość mocno odcięliście się od stereotypu „żydowskiej mocy”. Jednak sama nazwa kancelarii celowo tym stereotypem gra.
Nie boicie się, że klienci, którzy przyjdą właśnie z powodu tego skojarzenia, będą rozczarowani, gdy okaże się, że to „tylko marketing”?

"To jest świadome napięcie w tej marce. Nazwa może budzić określone skojarzenia, ale szybko je weryfikujemy w praktyce, liczy się realna praca: analiza, strategia i skuteczność. Jeśli ktoś przychodzi wyłącznie po stereotyp, może się rozczarować, ale nie na tym budujemy relacje. Zawsze mówimy żeby klienci oceniali nas po porażkach a nie po wygranach, ponieważ jest ich tak mało."

💋 Czyli łapią klientów na żydowski hype, a potem tłumaczą, że „to tylko branding”. Sprytne... 💋

11. Macie w zespole prawników ortodoksyjnych, reformowanych czy raczej świeckich?
A może tożsamość religijna nie ma tu żadnego znaczenia?

"Tożsamość religijna nie ma żadnego znaczenia przy doborze zespołu. Kancelaria jest budowana wyłącznie na podstawie kompetencji, doświadczenia i skuteczności w prowadzeniu spraw. Jeśli w zespole są osoby o różnych przekonaniach czy pochodzeniu, to jest to kwestia prywatna i nie wpływa ani na sposób pracy, ani na standard obsługi klienta."

💋 Czy po zatrudnieniu w kancelarii goja nazwa zmieni się na "Better Call Jews & Goyim"? 💋

Na koniec...

Better Call Jews samo przyznaje, że balansuje na cienkiej granicy między brandingiem, a prowokacją. To genialny ruch marketingowy, czy igranie z ogniem? Czas pokaże.

Będziemy węszyć - wy pewnie też.

A Better Call Jews? Cóż... lepiej, żeby byli tak dobrzy, jak głośna jest ich nazwa. 💋

Komentarze czytelników

Strzelanina pod Sogogi!

Poziom dramy: 9/10 niebezpiecznie
Nagranie ulicy pod Sogogi

Dotarła do nas soczysta, ale i lekko niepokojąca ploteczka prosto spod Sogogi Bulgogi - lokalnej, koreańskiej restauracji uwielbianej przez mieszkańców Los Santos. Sama redakcja GossipHub często tam wpadała na jakieś dobre żarcie. Czy nadal można tam bezpiecznie zjeść?

Zamawiasz KFC, a tu nagle strzały! Ludzie nie wiedzą czy kończyć zamówienie, czy pisać testament. 💀

Cała sytuacja miała trwać dobre kilka minut, zanim się uspokoiła. Pod lokalem pojawiło się kilku rannych, a w przenoszeniu ich do restauracji mieli pomagać o dziwo - motocykliści z Angels of Death i Outcasts.

Kim byli napastnicy?

Tego na ten moment nie wiemy. Plotka plotką, ale bajek nie sprzedajemy. Masz jakieś info? Daj nam anonimowy cynk!

Ważniejsze pytanie brzmi: co tu się odpierdala?!

Pracownicy mieli zachowywać się tak, jakby to była kolejna rutynowa zmiana w Sogogi Bulgogi. W jednym momencie strzały, a za chwile “Dzień dobry, co podać?”. To rzeczywiście norma, czy odporność na stres?

Czy nie można już ze spokojem zjeść pieprzonego kimchi bez ryzyka, że do rachunku doliczą traumę?

Damn, ludzie! Uważajcie na siebie w tym Little Seoul!

Komentarze czytelników

Siłownia, pot i AI Slop

Poziom dramy: 6/10 uszy bolą

Do naszych różowych uszu dotarły niepokojące wieści o lokalnej siłowni. Podobno podczas treningów zamiast odpalenia porządnej muzyki od miejscowych lub światowych artystów, z głośników leci ohydny AI Slop.

Co gwałci nasze uszy?! Gdzie szacunek dla błon bębenkowych?

DAMN! Ludzie przychodzą zrobić trening, złapać pompę życia, może nawet poudawać, że mają je pod kontrolą, a w tle leci coś, co odbiera do niego chęci. Pierdolone AI przejmuje kontrole nad Los Santos, ludzie obudźcie się! Shame on y’all!

Stały bywalec lokalnej siłowni komentuje:

“Moja forma spadła odkąd AI winogronuje moje uszy”

Nie wiemy, kto odpowiada za playlistę, ale błagamy - oddajcie stery muzyczne komuś z gustem.

Komentarze czytelników

Opublikowane historie

czytelnicy

Zboczeniec na siłowni?! 🤢

Poziom dramy: 8/10 creep alert

"Rozbawił mnie ten post z AI Slopem, a że lubie sensacje uznałam ze dodam coś od siebie. Ćwiczę tam już jakiś czas. Kojarzę ludzi, a oni kojarzą mnie, każdy jest zajęty swoją dupą. No ta, prawie każdy.

Jest tam taki jeden trenerek. Nie będę rzucać imieniem, bo chuj wie jakie ma znajomości i co mu wpadnie do głowy jeśli je zleakuje. Na początku wydawał się być spoko. Coś tam zagada, coś podpowie, nic dziwnego, więc trzymałam gadke. To chyba był właśnie mój największy błąd.

Nie chodzi o jedną akcje tylko o schemat, który obrał. Podchodzi bez pytania, zaczyna rozmowe o rzeczach z dupy, a potem zaczyna robić się niezręcznie. Komentarze o wyglądzie, dwuznaczne żarty i nachalne dopytywanie sie. Serio myślałam, że daje ewidentne znaki, że ma sie odjebać, ale może to jakiś jego kink or something xD

Typ podchodzi, obczaja mnie podczas gdy ćwicze, rzuca tekstami typu "ale masz pierdziawe", a po treningu pyta czy nie chce zrobić u niego cardio.

Murzynie, wolałabym z nietolerancją laktozy wypić litr mleka niż się z tobą spiknąć. Może rzuca te teksty jako zajebisty żart i mysli ze mnie to bawi, bo sie smieje. Sory nie wiem jak inaczej zareagowac i nie stracic jebanego karnetu na yy najtansza silownie w okolicy.

Myślałam, że możeee przesadzam, więc zagadałam do innych lasek na siłowni i nagle się okazało że nie jestem jedyna. Pierwsza mówiła, że zaczepia ją tak jak mnie za każdym razem jak ćwiczy, a inna, że kompletnie zignorował to jak wspomniala ze ma narzeczonego, a mimo to nadal do niej zagadywal.

W dodatku w tle leciało to gowno z AI, ale z tego co widze nie leci juz tak czesto, wiec props za to.

Nie mam zamiaru robić dramy na całe Los Santos, ale jeśli kilka osób ma podobne doświadczenie, to chyba coś tu grubo nie gra. Siłownia to nie miejsce, gdzie masz być zaczepiana co trening. Chce pocwiczyc a nie szukac bolca do dupy. Pozderki"

- Anonimowa użytkowniczka GossipHub

Komentarze czytelników

Los Santos Office Affair 💔

Poziom dramy: 9/10 serce złamane

"Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę pisać swoją historię na jakiejś atencyjnej stronce, ale skoro mój ex postanowił zrobić z naszego związku tani serial paradokumentalny, to proszę bardzo. Siadajcie, bierzcie popcorn.

Byliśmy zaręczeni. Planowanie życia, wspólne mieszkanie, obietnice, całe to pierdolenie, które teraz brzmi jak jebany żart.

Od jakiegoś czasu czułam w kościach, że coś jest nie tak. Kontakt zrobił się gorszy, beznamiętne rozmowy o niczym, a gdy spytałam pierwszy raz w życiu, żeby pokazał swój telefon i jego SMS-y zrobił mi aferę, że mu kurwa nie ufam.

Właśnie w tym czasie pojawiła się ona. Nazwijmy ją Rudą. Nowa koleżanka z pracy.

Oczywiście, według niego to była “tylko koleżanka”. Klasyka gatunku, co nie. Jak facet mówi “tylko koleżanka”, to pakujcie walizki, baby.

Ogólnie to robiłam i robię nadal w zupełnie innym gatunku 'pracowym' niż mój ex, więc nie siedziałam mu nad głową. Nie sprawdzałam każdego ruchu, nie robiłam z siebie detektywa, w sumie nie miałam jak. Zaufałam mu, bo tak podobno działa związek, a po tylu aferach z nim o te Rudą, serio uwierzyłam, że mam jebaną schizofrenie i jestem toksyczna.

W wielkim skrócie, ostatnio dowiedziałam się, że parka pomieszkuje razem na Mirror Parku, mega romantyczne miejsce (mieszkałam z nim wtedy w apartamentowcu).

Zagadał do mnie stary znajomy (błogosławić cię E.), czy między mną, a A. jest koniec. Po dłuższej dyskusji okazało się, że ziomek totalnie mną się zabawił i to od prawie dwóch tygodni.

Co jest najlepsze w tym wszystkim? Ona wiedziała. Wiedziała, że jesteśmy zaręczeni. To nie była żadna biedna, niewinna duszyczka, która “nie miała pojęcia”. Miała pojęcie. Miała informacje. I mimo tego uznała, że cudzy narzeczony to idealny cel na firmową integrację uczuć. Oczywiście bardziej pierdole mojego ex za to co zrobił, ale najwyraźniej są siebie warci.

Do rudej: gratuluję cipo.

Wygrałaś chłopca, który kłamie narzeczonej prosto w twarz i chowa się za tekstem “to tylko koleżanka”. Nagroda główna? Facet, który Ciebie też w końcu zdradzi. Serio miej go sobie i nie wypuszczaj XD

A.F., do Ciebie też słówko. Mam nadzieję, że było warto, serio. Mam nadzieję, że ten cały cyrk był wart zniszczenia czegoś, co budowaliśmy tyle miesięcy. A te kilkadziesiąt kłótni o to, że ci nie ufam bez powodu, że jestem toksyczna, że sobie to wymyślam, boże błagam, aby Cię piekli pochłonęli żywcem, skurwysynie.

Nie piszę tego, żeby płakać, bo płakałam już wystarczająco dużo. Piszę to, bo niektóre historie zasługują na światło dzienne, szczególnie kiedy ktoś tak bardzo chciał zamiatać je pod dywan. Jeszcze raz, jebać cię, a kto wie ten wie."

- Anonimowa użytkowniczka GossipHub

Morał, kochani?
Gdy robi z ciebie wariatkę za jedno pytanie - telefon na stół albo pożegnanie.

Komentarze czytelników

Skontaktuj się z nami!

kontakt